Witam, dzisiaj postanowiłem napisać dość obszerny post, nie wiem, czy kogoś zainteresuje, a w moim przekonaniu powinien zainteresować wszystkich właścicieli psów. Czego będzie dotyczył. Sprawy, wg mnie najważniejszej, a mianowicie : DOBREGO ŻYCIA Z PSEM, Obserwując, ten cały świat kynologii, może powinienem wstawić cudzysłów "kynologii", bo to w większości, co obserwuję z kynologią ma mało wspólnego, dochodzę do wniosku, że nie za bardzo wiem dokąd ten świat zmierza. Behawiorystów i temu podobnych znawców psów, jest na pęczki, co jeden to "mądrzejszy", wiedza z mchu i paproci, głupota, głupotą poganiana, a o zgrozo, ludzie się na to łapią. Stąd mój post. Nie wiem czy będzie miły, czy nie, ale zapewniam, że będzie prawdziwy. Wiele osób, jak zauważyłem, stawia mi zarzut, że od razu nie uczymy komend typu "siad", "waruj", "zostań", "nie rusz" i tak dalej i tak dalej, a przecież jest im to bardzo potrzebne, żeby mieć kontrolę nad swoim psem. Odpowiadam, że kontrola, inaczej połuszeństwo, to nie jest dobry sposób na życie z psem. O wiele lepsze jest coś, co ja nazywam myśleniem, a inni samokonkrolą. Samokontrola, nie jest efektem ani treningu, ani komend, ani szkolenia. Samokontrola to stan umysłu psa, w którym nie musi on walczyć z całym otaczającym i bodźcujacym go światem, nie musi walczyć z samym sobą i własnymi napięciami. Prawdziwa samokontrola nie bierze się ani z korekt, ani z nagród. Bierze sią ona z poczucia bezpieczeństwa i zaufania płynącego od opiekuna psa, bierze się ze spokoju człowieka, przy którym pies może naprawdę czuć się spokojnie. Jeżeli człowiek da w/w swojemu psu, ten czuje się bezpiecznie i nie musi wszystkiego kontrolować. Nie musi szczekać, rzuacać się na wszystko i wszystkich itp. Potrafi zachować spokój wobec bodźców, być na nie obojętnym, nie dlatego, że np. się boi, ale dlatego, że ma wewnętrzny spokój. Każdy, kto do mnie trafi, już na pierwszym spotkaniu, słyszy ode mnie o strefach emocjonalnych, w których funkcjonuje pies. Potem wielkokrotnie o tym przypominam i mówię, że nie można kontrolą, komendami i posłuszeństwem wytrenować równowagi emocjonalnej. Mówię również, że praca w kontroli najczęściej ten proces zakłóca. Budując więź i relację od podstaw, krok po kroku, z cierpliwością i spokojem z naszej strony, zbudujemy w umyśle psa spokój i wspomnianą wyżej równowagę emocjonalną. Samokontrola, to nie jest umiejętność, tylko, to, co zawsze powtarzam - stan umysłu. Jako pierwsze i najważniejsze w mojej filozofii pracy z psami jest zbudowanie fundamentu (podstawy). Jak to jest, to wtedy zabieramy się za drugi etap, za naukę ( inaczej warunkowanie ), a jako trzeci u mnie jest etap, który nazwałem wykorzystywanie zdobytej wiedzy ( inaczej utrwalanie lub motywacja ). Tu, dodam, że drugi i trzeci etap są harmonijne i w sposób płynny, przechodzą między sobą. To, tak jak w budowie domu, nie zaczynamy budowy od dachu i ścian, tylko od fundamentu, jak jest dobrze zrobiony, zaczynamy stawiać ściany, potem dach i wykończenie, a na końcu w nim zamieszkujemy i wykorzystujemy jego walory użytkowe. To, tak jak u ludzi nie zaczynamy życia od pójścia do pracy, tylko od pójścia do przedszkola, potem cały proces nauki, a dopiero potem praca. To, co napisałem powyżej, jak dla większości zrozumiałe i oczywiste, bardzo każdy tak chciałby mieć ze swoim psem, a dlaczego większości to nie wychodzi, bo budowanie więzi, relacji, bezpieczeństwa i zaufania wymaga czasu, spokoju i cierpliwości, a czego wszyscy chcą, szybko, tanio i bez zbędnego wysiłku i zaangażowania. To, się napewno nie uda. Człowiek jednak bedzie mogł powiedzieć, byłem na kursie, robiłem to, czy tamto, tylko po co, żeby odhaczyć to w kalendarzu ??? To, wszystko co napisałem, ma na celu otworzyć wam ludzie oczy, chodzicie i płacicie, za jakieś bzdurne szkolenia, o zgrozo jeszcze niektóre on line ( to tak jak by trenować pływanie, nigdy nie wchodząc do wody ), uczestniczycie w jakiś bezsensownych spacerach socjalizacyjnych, które z socjalizacją nawet się nie widziały przez szybę i tak dalej. Łapiecie się, na coraz wymyślniejsze hasła, wymyślane przez "szkolących", jak muchy na lep, niekiedy nawet nie rozumiejąc co oznaczają. Nie mnie jest wtrącać się do waszego życia, tego co robicie z waszymi psami, jak wydajecie swoje pieniądze, nigdy tego nie robiłem i nie zamiaruję tego robić. Może jednak warto, na chwilę się zatrzymać i pomyśleć.